03-01-2012 19:46
99-letni rzymianin wniósł o rozwód, bo odkrył, że 96-letnia żona zdradziła go 60 lat temuAntonio C. w 2002 r., porządkując papiery i dokumenty w starej, zapomnianej komodzie, znalazł obwiązane kokardką listy miłosne, które w latach 40. jego małżonka pisała do swego kochanka. Zażądał wyjaśnień. Połowica przyznała się do zdrady, błagając o wybaczenie. Jednak Antonio wyprowadził się z domu. Wrócił po kilku miesiącach. Ale współżycie się przestało układać. W końcu wniósł sprawę do sądu o rozwód. ... read more
29-12-2011 18:47
Za utrudnianie byłemu partnerowi czy małżonkowi kontaktów z dzieckiem można zapłacić karę finansową. Białostocki sąd rejonowy zdecydował, że matka, która utrudniała ojcu kontakty z córką, do których miał prawo, ma zapłacić mężczyźnie 300 zł.To pierwsze takie postanowienie przed Sądem Rejonowym w Białymstoku. Nie jest jednak jeszcze prawomocne, stronom przysługuje zażalenie do Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Takie orzeczenie, to konsekwencja zmiany przepisów kodeksu postępowania cywilnego w zakresie dotyczącym wykonywania kontaktów z dzieckiem, które obowiązują od sierpnia tego roku. Wcześniej za utrudnianie kontaktów z dzieckiem, można było ukarać np. matkę grzywną do tysiąca zł (ale płatną na konto Skarbu Państwa), z możliwością jej zamiany na tymczasowy areszt.Przepis był jednak "martwy", bo żaden sąd w Polsce nie zdecydował się na zamianę grzywny na areszt, a egzekucja grzywien była nieskuteczna. ... read more
18-12-2011 19:57
Zaczyna się od rozmowy, z nim z nią i co poległo?
Tak się składa ,ze mamy już dzieci.”jeśli ON je zaakceptuje, a najlepiej , jeśli one GO zaakceptują tzn ,że wszystko jest ok. Skąd ta odwieczna mantra ,że musza zaakceptować? Może stąd że sami potrzebujemy akceptacji, bo nie żyjemy w zgodzie sami ze soba i nerwowo szukamy podświadomych sytuacji, ON został zaakceptowany przez MOJEGO psa, jest ok. Nie wiem czemu ale mężczyzni nie potrzebują zaakceptowania swojej wybranki przez osoby drugie lub trzecie. Wybór mężczyzny jest dla innych faktem.
Teraz tytuł, do czego służa nam kobiety? A czemu do czegoś mają służyć? Czy to to tudna historia powojenna i socjalistyczna wmówiła a nawet wdrukowała kobietom że musza być od czegoś? Pomijam już codzienność, ja od gotowania, ty od smieci i zarabiania itd. ... read more
30-11-2011 11:18
O sytuacji donieśli zdenerwowani krzykiem kobiety sąsiedzi, natychmiast wysłano straż pożarną, jako że drzwi były zamknięte a wszystko się działo na 5-tym piętrze, pod okna podjechała drabina z wysięgnikiem ale to co zobaczyli strażacy, wprawiło ich w osłupienie.Wspomina Paweł Frątczak-rzecznik prasowy Straży Pożarnej, na łóżku leżała naga kobieta, przypięta doń rękami i nogami za pomocą kajdanek i to ona krzykiem, sprowokowała interwencję sąsiadów a ci z kolei strażaków. Obok niej , na podłodze leżał mężczyzna przebrany za ..Batmana. Po wszystkim okazało się że mężczyzna, z rozbitą głową stracił przytomność po tym , gdy wcześniej wszedł na szafę i mając zapewne dość oryginalny pomysł na zbliżenie, poślizgnął się i upadł obok swojej wybranki. ... read more
22-11-2011 21:32
O tym mówi się coraz głośniej. W Polsce i na świecie. Studentki, gdy brakuje im na czynsz, kosmetyki lub kurs hiszpańskiego, umawiają się z mężczyznami za pieniądze. Wierzą, że sponsoring to najprostszy sposób, by zarobić na życie. Z pewnością najłatwiejszy, żeby je sobie skomplikować. Statystyka mnie szokuje. 20 proc. polskich studentów zarabia w seksbiznesie. To jedna piąta z prawie dwóch milionów. Częściej dziewczyny, przeważnie z kierunków humanistycznych. Zatańczą na rurze, poświntuszą przez telefon. Poudają dziewczynę pana prezesa, włożą wyuzdany strój, jeśli tego zechce klient. Rozłożą nogi, upadną na kolana. Wcielą się w femme fatale albo lolitę. Za odpowiednią opłatą. ... read more
23-08-2011 21:33
Wrocławianka Bożena Ł. oskarżona o zabójstwo męża zabiła go z zimną krwią, choć przedstawia się jako ofiarę - tak w akcie oskarżenia ostrzega sąd wrocławska prokuratura.Z dokumentu przesłanego właśnie do sądu wyłania się smutna sztampa: żyli ze sobą od 30 lat, mają dorosłe dzieci, oboje nie stronili od alkoholu. 3 stycznia w ich mieszkaniu na Brochowie chwyciła za nóż i ugodziła nim w męża. Dwa razy. Nie przeżył.
Bożena Ł. przyznaje, że tego dnia wypiła pół litra wódki. No i słabo jeszcze czuła się po sylwestrze. Nie mogła znieść mężowskiego dobijania się do drzwi. Kiedy mu wreszcie otworzyła, było po szóstej. Chwilę potem zadzwoniła do córki: "Je...łam ojca nożem" - oznajmiła. ... read more